środa, 1 października 2014

Rozdział VII

DEDYKACJA dla moich super koleżanek z obozu: Zosi, Oli M., Oli D., Dominiki, Dariy, Magdy i Igi. Dziękuję Wam za wspaniale spędzony czas z Wami na obozie. Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy :)

~*~

Udał się do podanego pokoju. Stanął w drzwiach i ujrzał śpiącą blondynkę. Na jej widok uśmiechnął się. Nie wiedział czemu. Po prostu jej widok sprawił, iż nie mógł tego nie zrobić. Usiadł na krześle obok dziewczyny. Spojrzał na jej śpiącą twarz i pogłaskał ją delikatnie po włosach.
- Wszystko będzie dobrze. Dopilnuję byś wyzdrowiała. Nie zostawię cię w takim stanie - powiedział Federico, po czym pocałował ją w czoło.
Złapał jej rękę i gładził ją kciukiem. Nie wiedział jak to się stało, ale coś go zaczęło ciągnąć do Ferro. Zaczął wyobrażać sobie jej uśmiech, jej piękne brązowe oczy i jej uścisk przy, którym czułby jej spokojne bicie serca oraz jej... pocałunek? Czemu on o tym myśli? Przecież jej zupełnie nie zna. Chce jej tylko pomóc dojść do zdrowia. Wstał z krzesła i zaczął się zastanawiać nad sobą. Co on sobie myślał? Że gdy ona się obudzi już będzie jego? Przecież on jej nawet nie zna. No wie jak ma na imię i, że pracują w tej samej firmie, ale oprócz tego nic. Nie wie co lubi, co ją denerwuje, co lubi jeść, a co ją obrzydza. A najważniejsze - nie wie czy kogoś już ma. A co jeśli się wygłupi spędzając z nią czas? Albo się będzie starał bez żadnego sensu? To jest za skomplikowane i trudne. Po co on się zastanawia? Znajdzie sobie lepszą, a ta niech zostanie tylko znajomą z pracy. Usiadł na krześle i nagle usłyszał dzwonek telefonu.
- Halo?
- Federico, co się stało? Dlaczego firma, z którą mieliśmy podpisywać kontrakt zadzwoniła do mnie i oznajmiła, iż będą musieli się jeszcze zastanowić z jego podpisaniem, ponieważ dzisiaj otrzymali lepszą ofertę od naszej i nie wiedzą czy w przyszłym tygodniu oferta jeszcze będzie aktualna? Wytłumaczysz mi to dlaczego nie podpisaliście tych papierów?
- Maxi, błagam nie denerwuj się, ale jestem w szpitalu.
- Co?! Jak to się stało? Nic ci nie jest? Jesteś cały?
- Tak, jest ok. Jestem cały.
- To czemu tam jesteś?
- Yyyy... - powiedział Federico patrząc na śpiącą jeszcze dziewczynę.
- Co?
- No Ludmiła... No ona miała wypadek.
- Co się stało?
- Miała wypadek samochodowy i straciła przytomność. Zadzwoniłem po karetkę i w szpitalu miała przeszczep żołądka. Okazało się też, że ma zmiażdżone nogi i możliwe, że nie będzie mogła chodzić.
- To straszne. Ale jest cała?
- No jest cała z wyjątkiem jej nóg. Teraz śpi po środkach usypiających. Za jakieś dwie godziny czy coś takiego powinna się obudzić. Maxi...
- O co chodzi?
- Słuchaj, bo ja... No... Ja nie mogę jej tak zostawić. Nie wiem czemu. Po prostu czuję, że muszę być przy niej i ją wspierać.
- Dobrze Fede.
- Czyli nie jesteś zły?
- No może trochę, ale tu chodzi o te papiery, a nie o ciebie, czy o was. Stało się i się nie odstanie. Martwię się tylko o Ludmiłę. Miejmy nadzieję, że uda jej się wrócić do pełnej sprawności - powiedział i na chwilkę przerwał. - O Boże!
- Co? Co się stało?
- Bo teraz wszystko trzeba Natalii powiedzieć.
- Że komu? Jakiej znowu Natalii? Rodzina twoja czy co?
- A zapomniałem Ci powiedzieć. Zerwałem zaręczyny z Cami.
- Co?! Czemu?! Na łeb upadłeś czy co?! Przecież ją kochałeś!
- No właśnie. Kochałem, a nie kocham. Sądzę nawet, że nawet jej nie kochałem tylko byłem z nią dla przyjemności.
- A może wróćmy do tematu Natalii, bo nadal nie wiem kto to jest.
- A! Natalia to moja dziewczyna. Dzięki niej zrozumiałem co czuję.
- No dobrze, ale czemu jej musisz powiedzieć o Ludmile?
- No bo to są przyjaciółki i w sumie dzięki Ludmile jestem z Natalią. Później Ci opowiem.
- Ok. A tak wracając do spotkań i tak dalej, to wiesz może czemu Leona nie było wczoraj w klubie?
- Szczerze powiedziawszy to nie wiem. Ale to było bardzo dziwne, bo jeszcze nigdy się nie zdarzyło by nie przyszedł.
- Prawda. Pewnie coś mu wypadło, albo stało się coś ważnego.
- Wiesz co, chyba do niego zadzwonię. A ty teraz zajmij się Ludmiłą. Jak chcesz to dam Ci wolne do kiedy chcesz.
- Dzięki Maxi. No to przyjdę jutro do ciebie. No oczywiście jeśli z Ludmiłą będzie dobrze. W każdym razie się zgadamy.
- No dobra. O! Nati idzie. Na razie.
- Pa - powiedział Federico i włożył telefon do kieszeni.
Spojrzał na zegarek."Ludmiła powinna się za niedługo obudzić. Pójdę po coś do picia." pomyślał chłopak i wyszedł do sklepiku szpitalnego.
- Poproszę butelkę wody mineralnej.
- Proszę bardzo. 1$.
- Dziękuję do widzenia - powiedział i wyszedł.
Stanął przed drzwiami prowadzącymi do pokoju, w którym leżała blondynka. Wziął jeszcze dwa oddechy i wszedł do środka.

~*~

Jak ona mogła?! Co, czyli ona może całować każdego po kolei i nie mieć z tego żadnych konsekwencji i teraz trzeba zrozumieć, że czuje coś do ciebie, ale i tak będzie z tamtym, bo co? Nie! On taki naiwny nie jest. Nie będzie jej wybaczał tylko z tego powodu, że ona ewentualnie coś do niego czuje. Nie! Poza tym to jeśli coś do niego czuje to mu tego nie powie tylko będzie wymyślać, że "Nie jesteś tylko przyjacielem tylko kimś więcej.". On ma dość. W ogóle po co się z nią spotkał? Mógł tylko przeprosić i pójść do klubu. Tam pewnie wyrwał by jakąś naiwną i zaciągnął do łóżka. Przynajmniej by się rozerwał, a nie użerał się z Violettą i jej narzeczonym. "Mam dość! Idę do klubu! Może chłopaki ze mną pójdą? Muszę im dziś postawić piwko, bo nie byłem z nimi wczoraj w klubie. A przez co? Przez tą całą Violettę! Nie muszę przestać o niej myśleć bo zaraz zwariuję!" pomyślał chłopak. Wyciągnął telefon z kieszeni i wykręcił numer do kolegi.
- Halo?
- Hej Maxi! Tu Leon.
- Siema. Właśnie miałem do ciebie dzwonić z zapytaniem dlaczego ciebie wczoraj nie było w klubie?
- Długa historia. Mam taki pomysł byśmy poszli ja, ty, Fede i Broduey do klubu i bym wam wszystko opowiedział?
- No ja nie mam nic przeciwko. Ale mam pytanie czy mogę pójść z Nati?
- Że z kim?
- Czy muszę wam wszystkim tłumaczyć kto to jest?
- No powiedz przynajmniej mi bo nie ogarniam o kogo chodzi. Siostra? Kuzynka? Nie wiem bratanica, siostrzenica, koleżanka, przyjaciółka, kochanka?
- To moja dziewczyna, a nie jakaś kochanka!
- A nie jesteś z Cami?
- Yyyy... Nie! Zerwałem z nią zaręczyny, bo jej nie kocham... Wiesz co, opowiem ci wszystko w klubie.
- Ok.
- A no to może przyjść czy nie?
- Myślałem, że to będzie bardziej męski wypad.
- No ok. To na którą?
- O 21.00 w tym co wczoraj.
- Ok.
- Zadzwonisz po Broduey'a? A ja zadzwonię po Fede.
- Zadzwonię, ale po niego nie masz co dzwonić, bo jest w szpitalu.
- Co?! Co się stało? Żyje? Jest cały?
- Tak jest cały. Nic mu nie jest.
- To po co tam jest? - zastanawiał się chłopak.
- Bo Ludmiła, tak jedna z naszej firmy miała wypadek i to przed podpisaniem kontraktu, a on miał z nią go podpisywać no i jakoś tak jest, że jest w szpitalu i raczej nie sądzę by w najbliższym czasie moglibyśmy go spotkać gdzie indziej niż w szpitalu.
- Ludmiła?!
- Tak. Znasz ją?
- No tak jakby. Opowiem w klubie, bo to część niezwykle długiej historii bez happy end'u.
- Aha... No nie ważne. Ok. To widzimy się w klubie. Ja dzwonię do Broduey'a. Na razie.
- Hej! - odpowiedział chłopak i udał się do swojego domu.
Szedł przed siebie. Nagle zauważył pewną dziewczynę na ławce. Przyglądał jej się. Nagle ujrzał, że to Violetta. Dziewczyna pomachała do niego, a on tylko odwrócił wzrok i szybkim krokiem poszedł dalej. Nagle zobaczył jak jakaś kobieta pieli w swoim ogródku. Odwróciła się w stronę Leona by przynieść konewkę. Przyglądał się jej twarzy. Popatrzył w jej oczy. Ujrzał Violettę. Poszedł dalej. Zobaczył Violettę wyglądającą przez okno. Ruszył dalej. Spostrzegł Violettę jadącą samochodem. Nie wiedział co ma zrobić. Wszędzie widział Violettę. W końcu dotarł do domu. Usiadł na kanapie. Nagle usłyszał, że ktoś jest w kuchni. Udał się w stronę hałasu. Spojrzał na ziemię, a tam masa wysypanych garnków. Nagle ktoś się po nie schylił.
- Przepraszam cię. Wiem, robię tylko zamieszanie w kuchni. To ty powinieneś nam zrobić kolację, a nie ja. Jest mi strasznie głupio.
- Aaaaleee... O co tu chodzi? - chłopak nie mógł zrozumieć kim jest ta osoba, ani co ona tu robi.
Nagle tajemniczy osobnik wstał i oczom Leona ukazała się Violetta.
- No bo ty wyszedłeś, a ja pomyślałam, że zrobię ci niespodziankę i zrobię kolację. Wiem nie powinnam. Przepraszam - powiedziała brunetka i już miała przytulić Verdasa, gdy nagle zniknęła.
Chłopak wytrzeszczył szeroko oczy ze zdziwienia, po czym podrapał się w głowę. Co się z nim dzieje? Wrócił do salonu i położył się na kanapie. Przez cały czas myśli tylko o niej. Nie może przestać. Czy mu naprawdę tak zależy? A może po prostu jest zauroczony? Może jak pójdzie z chłopakami do klubu to mu przejdzie? "Miejmy nadzieję, że za niedługo zapomnę i wszystko wróci do normy. Nie wytrzymam dłużej z Violettą w mojej głowie. Nawet gdybym bardzo chciał pewnie i tak się do mnie nie będzie chciała odezwać po tym co jej zrobiłem. Verdas ogarnij się człowieku! Przecież nic dla niej nie znaczysz. Idziesz teraz z chłopakami do klubu i będziesz się dobrze bawić." pomyślał Leon. Poleżał jeszcze chwilkę na kanapie po czym zaczął się zbierać do wyjścia.

~*~

Czemu? Czemu wszystko się tak potoczyło? Czy zawsze musi być źle? Czegokolwiek nie zrobisz to i tak będzie na odwrót. Nie może tak być! "Musisz to przezwyciężyć! Co z tego, że tak o mnie myśli. Mam go gdzieś! Nie potrzebuję go! Tylko niech do mnie później nie przychodzi!" pomyślała dziewczyna. Udała się prosto do swojej przyjaciółki. Nie chciała rozmawiać z Diego. Nagle zaczęła płakać. Nie wiedziała czemu. Zapukała do drzwi Franceski. Nagle drzwi się otworzyły i stanęła za nimi Fran. Violetta szybko się do niej przytuliła.
- Viola, co się stało? Dlaczego płaczesz? Chodź usiądziemy - powiedziała Włoszka, po czym objęła swoją przyjaciółkę i zaprowadziła do kanapy. Szatynka usiadła na sofie, po czym przytuliła brunetkę do siebie. 
- Ciii... Już nie płacz. Wszystko będzie dobrze. Opowiadaj co się stało.
- Bo... Bo... - Violetta nie mogła z siebie wyrzucić ani słowa.
- Już dobrze, dobrze. Marco, kochanie idź zrób nam herbaty.
- Ok - powiedział chłopak i udał się do kuchni.
- Opowiedz mi co się stało.
- Poszłam do Leona i... i... I powiedziałam co czuję. Myślałam, że to zrozumie. W końcu to mój przyjaciel, a on po prostu wstał i wykrzyczał mi prosto w twarz, że jednak myliłam się co do niego, a potem sobie poszedł. Fran co ja mam zrobić? Ja o nim tak łatwo nie zapomnę.
- Kochana, nie płacz. Wszystko będzie dobrze. Mam pomysł. Pójdziemy do klubu się troszeczkę zabawić. Zapomnisz o wszystkich problemach.
- Dobrze. Masz rację. Powinnam się ogarnąć i troszkę zaszaleć - powiedziała brunetka ocierając łzy.
- Proszę wasza herbata - powiedział Marco i postawił kubki ma stole.
- A! Violu zapomniałam ci powiedzieć. Ja i Marco jesteśmy razem. Wszystko sobie wyjaśniliśmy. I nawet ma mnie zaprosić na pierwszą randkę. Tylko jeszcze nie wiem kiedy - powiedziała szatynka patrząc z ukosa na chłopaka.
- No prawda, nie pochwaliłaś się.
- Dobrze skoro już wszyscy wszystko wiedzą to Viola chodź. Przygotujemy się na dyskotekę.
- A ja też mogę iść? - zapytał z nadzieją Marco.
- Nie kochanie. To jest babski wypad.
- Skoro babski to zadzwonię po Nati i Lu. Nie masz nic przeciwko?
- Nie. Lubię je. Są całkiem spoko.
- Ok. To poczekaj zaraz do was wrócę - powiedziała Violetta i udała się do kuchni.
Wyjęła z torebki telefon i wykręciła numer do Natali.
- Tak? 
- Cześć Nati.
- O cześć Violu. Co u ciebie?
- No nie za dobrze.
- Czemu? Co się stało?
- To długa historia. Z Fran wpadłyśmy na pomysł byśmy w czwórkę poszły do klubu i tam wszystko ci opowiem.
- W czwórkę? Czyli ja, ty, Fran i...
- I Lu oczywiście.
- To ty nie słyszałaś?
- Czego? Co się stało Ludmile?
- Jest w szpitalu. Miała tam przeszczep żołądka i ma strasznie zmiażdżone nogi. Federico ją wyciągnął z samochodu, bo miała wypadek. Więc niestety musimy iść we trójkę.
- Czyli się zgadzasz?
- Tak. Ja pójdę na pewno. A! Muszę się wam czymś pochwalić.
- No opowiadaj.
- Nie! Powiem dopiero w klubie.
- No wiesz ty co? Ale i tak cię uwielbiam. Słuchaj przyjedź gdzieś tak na 21.00 do Fran. Później idziemy razem.
- Ok. No to do zobaczenia.
- Pa pa. Buziaczki - powiedziała dziewczyna i włożyła telefon do kieszeni.
Violetta udała się do salonu. A tam zastała Fran i Marco w niezręcznej sytuacji.
- Yhym - odchrząknęła dziewczyna.
- Yyyyy... - wyjęczał Marco.
- Spokojnie. A bo ja z Diego tego nie robiłam. Nie przeszkadzajcie sobie. Tylko ja zabieram Fran, bo musimy się przygotować do wyjścia - powiedziała Violetta i pociągnęła  dziewczynę za sobą zostawiając Marco w zakłopotaniu.

~*~

Otworzyła powieki, a jej oczy przeszył niesamowity błysk świateł. Podrapała się po głowie, po czym usiadła na łóżku. Zastanawiała się gdzie jest i czemu tam jest. Widziała tylko biało-żółte ściany i dwa łóżka, które stały przy bocznych ścianach. Nagle przeszył ją straszliwy ból brzucha. Złapała się za niego i chciała się skulić na łóżku, ale z jakiegoś powodu nie mogła. Nie wiedziała co mogło się stać. Po chwili przeszedł, ale dziewczyna nadal czuła się nieswojo. Usiadła opierając się o ścinę za nią i postanowiła połączyć wątki. Leży prawdopodobnie w szpitalu, a ostatnie co pamięta przed obudzeniem się jest jazda samochodem i Federico. "Czy ja miałam wypadek?" zastanawiała się dziewczyna. Jeszcze raz rozejrzała się nierozbudzonymi oczami po pomieszczeniu, kiedy nagle otworzyły się drzwi do jej sali. Na początku nie rozpoznała twarzy, ale potem stawała się coraz bardziej wyraźna i ujrzała Federico. Gdy tylko ją zobaczył podbiegł do niej i przytulił ją tak mocno, że dziewczyna nie mogła oddychać przez jakiś czas.
- Ludmiła! Obudziłaś się! - krzyczał uradowany chłopak. - Jak to dobrze, że nic ci... - nie dokończył. Zawahał się chwilkę, po czym kontynuował. - Proszę, woda, dla ciebie - próbował zmienić temat. Ona wzięła butelkę z napojem do ręki, po czym postawiła na szafce.
- Co się stało? Dlaczego nie dokończyłeś?
- Nie, ważne. Znaczy się ważne, ale nie... - nie mógł ubrać tego w słowa.
- Coś złego się stało? - próbowała zgadywać Ludmiła. On tylko kiwnął twierdząco głową. - Czy coś mi się stało? - powiedziała dziewczyna, łapiąc chłopaka za rękę. Znów potakiwał. - A możesz mi powiedzieć co? - zadała ostatnie pytanie będąc blisko płaczu.
- Ludmiło, zanim cokolwiek powiem chcę byś wiedziała, że cię nie opuszczę i będę się starał, by wszystko wróciło do normy - powiedział nadal trzymając dłoń dziewczyny. Wziął głęboki wdech, po czym powiedział - Nie wiadomo czy będziesz mogła jeszcze chodzić o własnych nogach. Masz je bardzo zmiażdżone i niestety przez jakiś czas będziesz musiała jeździć na wózku, ale lekarze zrobią wszystko, by zwrócić ci pełną sprawność - wydusił z siebie.
Ludmiła nie mogła w to uwierzyć. Jej całe, życie obróciło się o sto osiemdziesiąt stopni. Federico zwrócił na nią uwagę, lecz ona nie może chodzić. I co teraz zrobi? Jak będzie normalnie funkcjonować? Nie była wstanie nic zrobić, więc tylko się rozpłakała w poduszkę. Gdy Pasquarelli to zobaczył przytulił dziewczynę, a ona płakała gorzko w jego białą koszulę. 

~*~

HEJ!!!!! Dawno mnie nie było prawda. Ale za to mam długi rozdział (przynajmniej tak mi się zdaje :D ). Mam nadzieję, że Wam się podoba, i że mi wybaczycie.
Jednak jest coś co mnie zasmuca. Po pierwsze: Czemu nie komentujecie??? Chyba ustanowię limit komentarzy. To znaczy, że jeżeli pod rozdziałem będzie powiedzmy na to dziesięć komentarzy, to ja wstawię kolejny (oczywiście jeśli napiszę). I tak będzie.
JEŻELI POD KAŻDYM KOLEJNYM ORAZ TYM ROZDZIAŁEM BĘDZIE MINIMUM 10 KOMENTARZY TO JA WSTAWIĘ KOLEJNY POST LECZ JEŚLI ICH NIE BĘDZIE TO NIESTETY ROZDZIAŁU TEŻ NIE!!!
Druga sprawa to taka, że napisałam Wam QUIZ i myślałam, że więcej osób weźmie w nim udział. Niestety z 10 nagród rozdam tylko 4, więc ustanowiłam inne nominacje, a konkretnie 1 miejsce2 miejsce, 3 miejsce i wyróżnienie. A więc tak
1 MIEJSCE OTRZYMUJE
Zosienia:*

22 PUNKTY





2 MIEJSCE OTRZYMUJE
Rosalia Isabella Verdas

20 PUNKTÓW 




3 MIEJSCE OTRZYMUJE
Marika :3

20 PUNKTÓW




WYRÓŻNIENIE OTRZYMUJE
Ania Do

10 PUNKTÓW



Tak jak obiecałam to są wasze kolaże i dyplomy. Proszę Was dziewczyny, abyście napisały nazwy Waszych blogów w komentarzu. Dziękuję, że chciałyście wziąć w nim udział. A teraz poprawne odpowiedzi:

1. 3 lata
2. 17 lat
3. "Café en Francés"
4. Dział finansowy
5. Nowy York
6. 19 lat
7. Poznała go na studiach
8. Z Meksyku
9.
Wiesz co Diego nie będę dłużej prowadziła z tobą konwersacji, ponieważ nie stoisz w brodziku moich potrzeb intelektualnych, a to koliduje z moją wysublimowaną erudycją.
10. Camila Torres
11. 10:00

12. "Piotrusia"
13. Przestania spotykania się z Leonem
14. Na 18.00
15 Z Ludmiłą Ferro
16. Narzeczoną
17. Miał malutki diament
18. 8 lat
19. Mercedesa
20. Miała przeszczep żołądka i zmiażdżone nogi
EXTRA. 25 lat. Rodzice Franceski nie utrzymują z nią kontaktu od 8 lat, czyli od momentu gdy zaszła w ciążę (17 lat). 17 lat +8 lat = 25 lat


A teraz małe pytanko do wszystkich.
Czy chcecie jakiś konkurs??? A jak tak to jaki???
Jeżeli nie będziecie chcieli to nie, bo ja zrobiłam już dwa konkursy z czego na jeden dostałam 1 pracę na 5, a teraz 4 na 10, więc po prostu nie wiem czy chcecie. Proszę napiszcie. Będzie jeszcze ankieta na ten temat, więc za jakiś czas jeśli byście chcieli to, np. na Wigilię ogłoszę konkurs.
To się nagadałam. Dziękuję Wam jeszcze raz i do następnego posta :)
Kocham Was <3333333
Buziaczki :***********
Kama